Home Styl życia Ile waży życie?

Ile waży życie?

przez Wojtek Wychowaniec

Ile waży życie? A gdyby tak dziś zacząć wszystko od nowa? Co byś zrobił? Co byś kupił najpierw? Czego w ogóle byś nie kupował? Czego byś potrzebował? Której z rzeczy, które teraz masz byś się pozbył? Jakie byłyby Twoje marzenia? Które znajomości byś pielęgnował, a które byś zakończył? Jakie przyzwyczajenia byś zmienił? Co byś robił?

Używając niezbyt poetyckiego porównania, że życie człowieka jest jak komputer, można by powiedzieć, że czasem przepełnia nam się twardy dysk i zaczynamy mulić. Pewnie wielu z nas wstydzi się tego, że czasem myśli o resecie. Że chcielibyśmy wyczyścić przeszłość i zacząć wszystko od nowa. Te myśli są całkowicie naturalne. Zastanawiamy się, co zrobilibyśmy inaczej. Czasem wręcz żałujemy jakichś decyzji z przeszłości. Reset jest możliwy. Niektórzy ludzie się na niego decydują, uciekają, porzucają bliskich, dom i dotychczasowe życie. Zaczynają wszystko od nowa. Jednak poza tym, że przez chwilę czują się wolni, cierpią na tym także te pozytywne aspekty ich życia np. relacje. Można wybrać łagodniejszą drogę. Zamiast dokonywać resetu można żmudnie i systematycznie wyczyścić nasz twardy dysk ze wszystkich niepotrzebnych danych.

Jeżeli czujesz się przytłoczony przez własne życie, to być może potrzebujesz dogłębnie wyczyścić swój dysk i zrobić miejsce na dla nowych doświadczeń.

Od pierwszego dnia życia rozpoczynamy proces gromadzenia. Wchodzimy w posiadanie zarówno rzeczy materialnych, jak i niematerialnych. Zbieramy ubrania, książki, bibeloty, pamiątki, sprzęty, ale też relacje, doświadczenia, przeżycia , przekonania i informacje. Kupujemy przedmioty, bo liczymy, że nam się przydadzą, albo wierzymy, że dadzą nam szczęście. W praktyce szczęście, które dają przedmioty jest bardzo krótkotrwałe i najczęściej iluzoryczne. Trwałe natomiast jest poczucie szczęścia, które kształtujemy sami w sobie. Które jest jak najbardziej niezależne od zewnętrznych aspektów. Czy żeby odczuwać szczęście trzeba wieść życie na wysokim poziomie?

Często to słyszymy: chciałbym żyć na wysokim poziomie. Uciąłem sobie ostatnio pogawędkę z pewnym sympatycznym młodym człowiekiem, który powiedział mi, że on nie oczekuje wiele od życia, chciałby tylko żyć na wysokim poziomie. Stwierdzenie o tyle chodliwe, co nieostre.

Spytałem: co to dla Ciebie oznacza: żyć na wysokim poziomie? Bąknął coś o Jaguarze.

A czy życie na wysokim poziomie to nie jest przypadkiem: zawsze otwarty dom, zapach żywicy w lesie, wolność podejmowania spontanicznych decyzji, chodzenie boso po łące czy plaży, dzieciaki chowające się pod wigilijnym stołem, chłonięcie świata, przygotowywanie i jedzenie pysznych domowych dań, poznawanie nowych ludzi, spędzanie czasu z rodziną i bliskimi? Ciekawe jakie są Wasze przemyślenia w tym względzie?

W moim odczuciu to nieskrępowana wolność, prawdziwa bliskość i radość życia są towarem bardziej ekskluzywnym niż najbardziej ekskluzywny samochód.

Z reguły, rzeczy dających prawdziwe szczęście nie kupuje się za pieniądze, a na pewno nie za duże pieniądze. Życie na wysokim poziomie na pewno nie wymaga gromadzenia, a raczej odwrotnie jest sztuką pozbywania się nadmiaru.

Podsumowując, minimalizm oznacza w praktyce posprzątanie swojego życia (a może nieustanne sprzątanie…). Uporządkowanie aspektów materialnych i niematerialnych, żeby zrobić miejsce dla życia na własnych warunkach – dla życia na prawdziwie wysokim poziomie. Im dłużej żyjemy, tym więcej gromadzimy przedmiotów i tym więcej waży życie. Ciężar ten wynika z nadmiaru gromadzonych rzeczy oraz nadmiaru własnych, obciążających oczekiwań wobec samych siebie. Łatwiejsze jest sprzątanie „rzeczy” i od tego należy zacząć. Sprzątanie w głowie jest dla minimalistów, którzy uporali się z przedmiotami.

Jeśli będziecie chcieli, przejdziemy wspólnie z Wami przez proces ponownego przejmowania kontroli nad swoim życiem. To nasza misja. Sprawić aby ludzie żyli w sposób nieskrępowany i pozytywny.

WW

7 komentarzy
4

Może Ci się spodoba

7 komentarzy

Jagoda 19 sierpnia 2019 - 06:03

Bardzo fajny wpis. Od dawna porządkuje swoje życie i wyrzucam rzeczy. Jednak muszę przyznać , ze te wewnętrzne porządki są najtrudniejsze , bo kiedy wydaje mi się , ze już mam ogarnięte to podnoszę kolejna warstwę a tam dalej kilogramy do posprzątania .

Odpowiedz
Marcin Pawelec 19 sierpnia 2019 - 21:17

Cześć Jagoda,
Dziękuję Ci za komentarz. Jak najbardziej się z Tobą zgadzam i muszę przyznać że ja jeszcze nie doszedłem do końca. Nie wiem też czy ten koniec kiedyś się znajdzie.
Natomiast bardzo dużo wyciągam z pokonania kolejnej warstwy… niezależnie czy to wywalony kolejny długopis reklamowy z szafki (bo przecież się przyda), czy przerobienie pewnych zachowań/przyzwyczajeń/negatywnych nawyków.
Dzięki jeszcze raz i życzę Ci dużo szczęścia ze „sprzątania” 🙂
Marcin

Odpowiedz
Monika 21 sierpnia 2019 - 22:53

Ale czad 😀 genialna misja! Stale sprzątam moje klocki i jeszcze duużo przede mną. Staram się też pokazywać ludziom, że do szczęścia wystarcza doceniać najdrobniejsze rzeczy i sytuacje. Można przytulić drzewo w parku, żeby poczuć dziką radość z przepływu energii, nie mówiąc o kilkugodzinnym chodzeniu boso po lesie który resetuje w głowie wielkie sprawy. Moją podstawową filozofią jest wdzięczność. Pozdrawiam!

Odpowiedz
Marcin Pawelec 22 sierpnia 2019 - 23:51

Cześć Monika 🙂
Dziękujemy za to że do nas piszesz. Przede mną również dużo pracy i już nie mogę się doczekać kolejnych „małych sukcesów”.
Jeśli chodzi o drzewa, las i „przepływ energii” to w 100% się zgadzam. Sam ostatnio odkryłem na nowo przyjemność z noclegu w namiocie czy przemoknięcia w deszczu. Małe a cieszy 😉
Trzymam kciuki za Ciebie 🙂

Odpowiedz
Marcin 24 sierpnia 2019 - 20:44

Cześć Panowie
Super wpis, skąd czerpiecie pomysły?
W sumie ja też zacząłem porządkować sobie życie pod względem jego tempa. Postanowiłem trochę zwolnić i od niedawna moim ulubionym wyrazem jest: TRANQUILO dosłownie z hiszpańskiego znaczy Cicho, ale ma dosyć szerszy charakter tzn. nie ma pośpiechu, później to zrobie, albo zrobię za tydzień itd.
Tylko jeden był problem, jak i gdzie to zrobić. Jednego byłem pewien, że w Polsce jest to nie do osiągnięcia. Choćby nawet jak włączę tv to już mnie szlag trafia. No ale dobra, wpadłem na genialny pomysł i przeprowadzilem się na Karaiby dokładnie do Republiki Dominikana skąd serdecznie Was pozdrawiam.

Odpowiedz
Wojtek Wychowaniec 24 sierpnia 2019 - 22:41

Drodzy,
Tu Wojciech. Marcin Sz. jest moim pierwszym pracodawcą do którego mam wielki sentyment.

Marcin,
Jesteś dla mnie kwintesencją radości życia. Bardzo się cieszę, że odnalazłeś swoje miejsce 🙂 seredecznie Cię pozdrawiamy i szykujemy się na odwiedziny!

Odpowiedz
Marcin 25 sierpnia 2019 - 23:01

Serdecznie zapraszam do Bavaro, lotnisko Punta Cana

Odpowiedz

Skomentuj Marcin Anuluj odpowiedź

* Zostawiając komentarz zgadzasz się z postanowieniami Polityki Prywatności oraz Regulaminu.

Ta strona wykorzystuje ciasteczka m.in. do analizy ruchu. Więcej w Polityce Prywatności. Akceptuj Więcej

Polityka Prywatności